Skip to content

Kiedy jest najlepszy czas?

Pewnie nie raz zastanawiałeś się kiedy najlepiej ćwiczyć, kiedy zdecydować się na zabieg, który już tyle odkładasz albo zmienić pracę. Kiedy można powiedzieć, że to już? Codziennie się zastanawiamy po co robimy to co robimy, być może nawet jak to zrobić (jeszcze lepiej), ale czy zastanawiamy się równie często kiedy to robić?

Weźmy na przykład Twój typowy dzień. Każdy można podzielić na trzy części – poranek to czas, kiedy jest maksymalna energia, wieczór to czas regeneracji, a to co pomiędzy to taki czas przejściowy między jednym a drugim.

Rano jesteśmy najlepsi w zadaniach analitycznych, w których musimy się skupić. Między porankiem a wieczorem dobrze jest za to robić to, co jest powtarzalne, nudniejsze i niewymagające kreatywności (czyli na przykład maile czy raporty). Wieczór to moment regeneracji i świetny czas na bycie kreatywnym. Przeprowadzono nawet badanie w Danii, żeby to wszystko sprawdzić i okazało się, że uczniowie, którzy pisali testy po południu mieli gorsze oceny niż ci, którzy pisali testy rano. Każdy z nas oczywiście ma swój ulubiony porządek – na przykład nocne marki najpewniej przechodzą przez te fazy w odwrotnej kolejności.

W 2011 roku Michael Macy i Scott Golder zebrali 500 milionów tweetów napisanych w ciągu dwóch lat przez 2 miliony ludzi z 84 krajów.  Chcieli się dowiedzieć jak zmienia się samopoczucie badanych w ciągu dnia na podstawie słów, których użyli w wiadomościach na Tweeterze. Okazało się, że niezależnie od pory roku, rasy, narodowości czy strefy czasowej, ludzie czuli się dobrze rano, potem następował popołudniowy spadek formy i na koniec polepszenie nastroju wieczorem. Wniosek z tego taki, że nasze zdolności poznawcze (i oczywiście nastrój) są na różnym poziomie w zależności od pory dnia. A to wszystko ma związek naturalnie z biologią – gdy wstajemy rano to temperatura naszego ciała jest relatywnie niska, potem powoli zaczyna się podnosić (razem z naszym poziomem energii), żeby spaść po południu i znowu wzrosnąć wieczorem. Oczywiście ta tendencja nie jest uniwersalna i trochę się różni u każdego z nas. Jednak pewnie warto poobserwować siebie i spróbować sobie ustawiać dzień w taki sposób, żeby wykonywać poszczególne nasze codzienne zadania w najlepszych dla nas porach dnia.

Jak zatem wybrać właściwy czas na wszystko?

Otóż według Daniela Pinka (autora When: The Scientific Secrets of Perfect Timing) ćwiczyć jest najlepiej rano, bo poprawiamy sobie wtedy nastrój na cały dzień. Pracę dobrze jest zmieniać co trzy lata, ponieważ wtedy mamy szansę na wyższe wynagrodzenie (bo mamy już nowe umiejętności), ale nie później niż co pięć lat (bo wtedy jest się już zmęczonym starą firmą). Przed ślubem dobrze jest się spotykać minimum rok, a także skończyć studia. Błędy medyczne najczęściej zdarzają się po południu. Pierwszy maraton mamy największe szanse przebiec w wieku, który kończy się na 9 (nie ma tutaj żadnego wyjaśnienia dlaczego właśnie wtedy, jest to jedynie związane z naszym postrzeganiem czasu i końca pewnych etapów życia). Czyli do działania motywują nas ”końcówki” – wszyscy na pewno pamiętamy, że najszybciej i najwięcej jesteśmy w stanie się nauczyć tuż przed samym egzaminem. A czy dawać najpierw dobrą czy złą wiadomość? Czterech na pięciu badanych odpowiedziało, że woli najpierw tę złą. To dlatego, ze wolimy sekwencje rosnące niż malejące (jeśli zatem dajemy feedback, to lepiej żeby te złe rzeczy były jednak na samym początku, aby potem mogło już być tylko lepiej).

Spadek formy przychodzi nie tylko w połowie dnia czyli mniej więcej po południu, ale też w połowie życia (słynny kryzys wieku średniego).  W połowie projektu, zwłaszcza gdy jeszcze nic nie mamy zrobione, zabieramy się zazwyczaj do roboty (bo wisi nad nami deadline). Tak to właśnie bywa – grupa projektowa na początku robi niewiele, a prawdziwa praca zwykle rusza dopiero w połowie zaplanowanego czasu na cały projekt.

Jeszcze powiedzmy kilka czy kilkanaście lat temu, ktoś kto spał dwie godziny w nocy i działał potem na pełnych obrotach w ciągu dnia był uważany za kogoś, kogo należy podziwiać. Dzisiaj dużo się mówi o zdrowym trybie życia i też wzrasta znaczenie robienia przerw w pracy. Ale takich prawdziwych przerw. Takich, które nas faktycznie zregenerują. Przerwy podczas których się ruszamy są dla nas zdecydowanie lepsze i lepiej regenerują niż takie, podczas których na przykład siedzimy. Warto więc po prostu wyjść na krótki, żwawy 15-minutowy spacer (można nawet przenieść spotkania z zespołem na świeże powietrze zamiast się kisić w salce konferencyjnej). Badania pokazują, że przerwy będą bardziej regeneracyjne, pod warunkiem, że się kompletnie oderwiemy od pracy. Zatem zostawiamy telefony na biurkach i wychodzimy na chwilę z biura.  Można też takie popołudniowe przerwy wpisać po prostu do kalendarza i traktować to tak jak każde inne ważne spotkanie i jako wydarzenie ”nie do ruszenia”. Jeśli pracujesz w domu to może byłyby dla Ciebie dobre 20-minutowe regenerujące drzemki w ramach przerw?

Tak czy siak, gdy będziesz planował swoje kolejne dni, może warto też się zastanowić kiedy dane wydarzenie czy zadanie zrobić, znając już siebie i patrząc na to jak do tej pory pracowałeś i jakie pory dnia są dla Ciebie odpowiednie na robienie poszczególnych rzeczy.